Wczoraj wyjątkowo potrzebowałem mocy. O ziemniakach na ostro już pisałem, pretekstem do nich miała być kupiona wcześniej mielona wołowina. Zrobiłem burgera (dość dawno nie jadłem, nie wiem czy to dobrze;). Trochę innego niż zazwyczaj, ponieważ bardzo mocno tymiankowego.
Na „ogródku” wyrósł mi piękny krzak tymianku i spokojnie mogę powiedzieć mam go w nadmiarze. Co ciekawe wyrosła mi też pięknie bazylia i to taka kupiona w Lidlu. Teraz ma już z prawie pół metra i czeka na swoje pesto.
Wracając do burgera to ciekawy smak. Tymianek czuć bardzo intensywnie, do tego podkreślony jest ostrą, ale jedynie półnutką musztardy i na koniec złamany (hehehe) przez delikatny, wręcz kremowy aromat wybitnej cambozoli.
No dobra, jeśli nie wierzycie, to… zjadłem dwa. Teraz wierzycie? Polecam. :p
Metryczka:
Czas przygotowania: 20 minut
Dla ilu osób: mięsa z przepisu starcza na dwa burgery
Ile ma kalorii: szczęśliwi ci, którzy wołowinki nie liczą
Składniki na burgera trochę inaczej:
- 300 gram mielonej wołowiny (ja mam raczej pewną masarnię, więc nie pytałem nawet z którego kawałka wołowiny, więc raczej dowolnie)
- 20 gałązek świeżego tymianku
- 2 plasterki sera cambozola
- 2 łyżeczki musztardy Dijon
- świeżo mielony czarny pieprz
- sól
Przepis na burgera z tymiankiem i serem cambozola:
Mielone mięso wołowe przełożyłem do średniej miski. Ze świeżo zerwanych około 20 (tak, musi być ich dużo) gałązek tymianku, zerwałem wszystkie listki do miski z mięsem. Dość intensywnie popieprzyłem świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Dodałem dwie łyżeczki musztardy Dijon i wymieszałem (najpierw łyżką). Dodałem jeszcze dwie szczypty soli o jeszcze raz łyżką wymieszałem.
Odstawiłem na 5 minut. Po tym czasie rozgrzałem mojego elektrycznego grilla (tego, które właśnie kupiłem ze względu na smażenie burgerów) na maksa. Rękami dokładnie jeszcze raz zagniotłem mięso i podzieliłem na dwie części. Z każdej uformowałem kotleta (takiego z 10 – 12 cm średnicy), nie powinien być za gruby i położyłem na grillu. Z każdej strony smażyłem około 6 – 7 minut, na drugiej stronie na koniec wykładając po plasterku (dość cienkim) mojego ulubionego sera pleśniowego cambozola, tak żeby zrobił się miękki.
Kiedy burger był gotowy, na koniec nożem do smarowania, delikatnie rozprowadziłem miękki ser po całej wierzchniej powierzchni kotleta. Burger tymiankowy, gotowy. Podałem z piekielnie ostrymi ziemniakami i świeżym szpinakiem jedynie zblanszowanym. Danie gotowe. Smacznego!
Zobacz podobne przepisy:
- Krewetkowy burger
- Klasyczny cheesburger wołowy
- Makaron z pesto, serem Cambozola i rukolą
- Megaburger trochę inny
- Pizza z sosem śmietanowym ze szparagami
- Prosta sałatka na śniadanie z grzankami
- Eggburger (czyli hamburger z jajkiem) mega ostry
- Łosoś z piekarnika (w tymianku)